Szukaj:Słowo(a): Amerykańscy admirałowie
Subforum: Ludzie, technika i okręty Wysłany: Pt 21 maja, 2004 08:06
Wypowiedzi: 61
Wyświetleń: 2244
Tomahawk - pieprzysz takie głupoty że aż ciężko tego słuchać. Donitz w Norymberdze został kozłem ofiarnym co przyznali nawet amerykańscy admirałowie, którzy stawali w jego obronie.

Stąd tym bardziej musimy pamietać o przypadkach kiedy taki a takie okoliczności stwarzały im taką możliwość a oni takie zbrodnie jak strzelanie do rozbitków popełniali.
Podaj więcej takich przypadków oprócz nieszczęsnego Ecka.

Zatopienie Athenii z militarnego punktu widzenia było jak najbardziej słuszne. Statek ten płynął w zaciemnieniu i zygzakował co jednoznacznie stawia go za odpowiedni cel dla torped. Pokazłeś fotkę w dzień, z bliska i z odpowiedniej perspektywy. Ale chyba nie wiesz jaki widok ma kapitan U-Boota z peryskopu gdy już nie jest tak jasno i odległość jest inna.
Subforum: Ludzie, technika i okręty Wysłany: Pt 02 sty, 2009 14:21
Wypowiedzi: 27
Wyświetleń: 1919
Naprawdę uważacie, że amerykańscy admirałowie to takie dzieci, które tupią nogami i krzyczą:
- Ja też chcę taką zabawkę!
- Ale synku, taka zabawka do niczego ci się nie przyda.
- Ale ja chcę i już!
Może coś w tym rzeczywiście jest.

Typ Alaska miał być chyba amerykańską odpowiedzią na pancerniki kieszonkowe, te prawdziwe, niemieckie i wyimaginowane - japońskie. I nie wydaje mi się, aby doniesienia wywiadu zostały spreparowane specjalnie. Wywiad zdobywa jakieś informacje o japońskich projektach wielkich krążowników. Analitycy kojarzą to z pancernikami kieszonkowymi. A że USN szykuje coś na Deutschlandy, to i na japońskie odpowiedniki będzie jak znalazł. Tak to widzę, ale mogę się mylić. Wywiad donosił nawet, że takie jednostki są już w Japonii budowane. Początkowo, za pancernik kieszonkowy brano Shokaku, potem, gdy wyszło, że Shokaku to jednak lotniskowiec, japońskim kieszonkowcem stał się, będący w budowie, krążownik Agano. Podobno nawet nazwa typu - Kadekuru, powstała z przekręcenia nazwy Shokaku.

B65 miał, w doktrynie japońskiej, stanowić osłonę sił lekkich. Miał zwalczać nieprzyjacielskie siły osłony, zwłaszcza krążowniki, aby umożliwić eskadrom niszczycieli wykonanie ataku torpedowego na okręty liniowe. Czyli taki cruiser-killer.

Co do samej klasy superkrążowników (wielkich krążowników). Jak dla mnie był to swoisty krok w rozwoju krążowników ciężkich. Skoro nie obowiązują już traktaty, to dlaczego nie zbudować krążownika ostatecznego, który z łatwością poradzi sobie z krążownikami waszyngtońskimi. Na takie pomysły wpadło kilka państw. Oprócz Alaski i B65, można tu chyba umieścić holenderski projekt 1047, który miał być lekiem na japońskie ciężkie krążowniki, w Royal Navy też myślano o dużych krążownikach z działami 232mm.

Pozdrawiam
Strona 1 z 1 1

>